Początki ciąży to był dla mnie bardzo trudny czas.
Po pierwsze: badania prenatalne.
Jeździłam na nie do oddalonego o 100 km miasta wojewódzkiego.
Prawdopodobieństwo wystąpienia wad genetycznych w moim wieku wyniosło 1:104, lekarz stwierdził ognisko hiperechogeniczne na serduszku Maleństwa i dał skierowanie
do genetyka. W
domu internet poszedł w ruch i troszkę lżej, takie ognisko powinno się
samoistnie wchłonąć.
Genetyk skierował mnie na amniopunkcję, aby
wykluczyć lub potwierdzić wady genetyczne. W wyniku tego
badania dochodzi do poronienia jednego na setkę dzieci.Decyzja brzmiała
NIE!
Następna wizyta u lekarza: to przeklęte ognisko
dalej jest!!!
Kolejna
wizyta w 30-tym tygodniu ciąży i brak wszelkich markerów, w tym tego
dotyczącego serduszka!!!! Co za radość !!!
Po drugie: praca.
Kobiety
w ciąży są pod ochroną ale... wszystko można obejść. Zmieniono
szybciutko schemat organizacyjny, likwidując mój etat i wręczono mi
wypowiedzenie stanowiska pracy i płacy proponując inne, za inne
pieniądze. Pracuję w tej firmie dość długo i czegoś takiego się nie
spodziewałam! Niestety, musiałam przystać na te warunki.
Po trzecie: wszelkie inne niewiadome oraz obawy, których nie ma kto
rozwiać bo moje koleżanki rodziły około 20-cia lat temu!
Życzę powodzenia i zdrowego maluszka pomimo wieku, mam nadzieję że będziesz także dodawała posty po porodzie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
xweetlie.blogspot.com
Dziękuję Aniu. Wam również życzę wszystkiego najlepszego!
UsuńPozdrawiam